Otwórz Swoje Serce

Autor: admin
0 komentarz 24 Wyświetlenia

Będąc w Tajlandii (w 2014 roku), miałam okazję odbyć kurs nauczyciela medytacji przy Świątyni Wat Phra That Doi Suthep. Za pięknymi złotymi zdobieniami dostępnymi dla turystów, obszar Świątyni ma też drugą stronę — cichą, odosobnioną, „biedną” w porównaniu z przepychem pokazywanym turystom i żyjącą w głębokiej zgodzie z naturą. To właśnie w tej części byłam zamknięta przez 14 dni. Nie miałam dostępu do mediów, nie mogłam z nikim rozmawiać, a posiłek jadłam raz dziennie. W obliczu samej przyrody Mój Mistrz uczył mnie medytacji…

Kiedy po raz pierwszy zacząłem ćwiczyć medytację, nie byłam na to przygotowana. W moim życiu akurat toczyła się wojna między sercem i rozumem, a fakt, że wyruszyłam do Tajlandii w samotną podróż, wydawał się w tym momencie, najlepszym co mogłam zrobić.

Po kilku dniach lekcji medytacji — i ciągłych próbach (od 7 do 20) zaczęłam zauważać poprawę. Moja postawa była inna, a ja stawałam się bardziej pewna siebie i czułam, że żyję w swoim ciele. Sprawy, które wcześniej zaprzątały mi głowę, nagle stały się jasne, a odpowiedzi jakby same do mnie przychodziły.

Wcześniej byłam naprawdę niepewna własnego ciała. Niezależnie od sytuacji w życiu, nie byłam szczęśliwa. Nie byłam pewna swojego miejsca na świecie i jaki właściwie jest mój cel. Medytacja zdawała się pomału uczyć mnie miłości do każdej części mnie — ciała, umysłu i duszy.

Po wyjściu ze Świątyni szybko jednak wpadłam w stary styl życia. Nie myślałam o tym, co dawało mi prawdziwe szczęście, za to dałam się ponieść oczekiwaniom, jakie stawiali przede mną inni. Zapomniałam o tym pięknym doświadczeniu, jakim była medytacja i dałam się ponieść destrukcyjnym emocjom, a nawet wpadłam w nerwicę i silną depresję. Ciągnęło się to kilka lat, aż do kulminacyjnego momentu, kiedy zrozumiałam, że mimo sprzecznych myśli, mam w sobie iskierkę do życia. Mimo wszystko — chciałam żyć.

Wtedy przypomniałam sobie o świetle, jakie dawała mi medytacja. Wróciłam do tego doświadczenia i postanowiłam, że będę praktykowała ją codziennie. Medytacja stała się jedną z głównych metod, które pomogły mi samodzielnie wyjść z choroby i odnaleźć głos własnego serca.

Zrozumiałam, że to światło jest dla każdego i w każdym z nas… ważne jest, abyśmy chcieli je odkryć i się w nie wsłuchać. Zrozumiałam też, że wszyscy dostaliśmy piękny prezent w postaci życia i powinniśmy go wykorzystać, żyjąc w zgodzie ze sobą. 

To piękny dar każdego z nas.


Ćwiczenie

Usiądź w wygodnej dla siebie pozycji — zadbaj, żeby Twoja postawa była prawidłowa, nie garb się i nie krępuj brzucha, trzymaj głowę prosto. Weź wdech i zamknij oczy. O czym myślisz? Skąd się biorą te myśli? Spróbuj zlokalizować miejsce, z którego wychodzą? Obserwuj je, ale nie oceniaj ich, nie dawaj się im porwać. Pozwól im płynąć, niczym chmury na niebie, a sam skup się na oddechu. Bierz głęboki wdech i wydech. Skupiaj się na nim tak często, jak to możliwe. Możesz w myślach powtarzać sobie „wdech i wydech”.

To normalne, że myśli same będą przychodziły i nawet nie zauważysz, jak zaczniesz intensywnie rozmyślać o którejś z nich. Zawsze jednak kiedy zdasz sobie z tego sprawę, znowu pomyśl o tej myśli i zastanów się, skąd się bierze, po czym ponownie przenieś swoją uwagę na oddech, a myślą pozwól odlecieć.


Zapraszam Cię na DARMOWY KURS MEDYTACJI – ONLINE

0 komentarz
0

Inne interesujące

Dodaj komentarz

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić komfort użytkowania. Zakładam, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję! Dowiedz się więcej

Polityka prywatności i cookies